List z Republiki Środkowoafrykańskiej
[Od: Konrad Czernichowski, Ruch MAITRI]
Ponizej przesylam list, jaki otrzymalismy od polskich kapucynow pracujacych w Republice Srodkowoafrykanskiej. Dotyczy on naszego najnowszego projektu – budowy szkoly podstawowej w Zole, na ktora zebralismy juz potrzebne pieniadze. Razem z nimi dziekujemy wszystkim, ktorzy dokonali wplat na ten cel.
————-
Witam serdecznie!
Bardzo nas ucieszyla wiadomosc, ktora otrzymalismy od was kilka dni temu. Te sama wiadomosc przeslal nam rowniez o. Benedykt z sekretariatu misyjnego z Krakowa. Jestesmy Wam bardzo wdzieczni za tak wielkie zaangazowanie sie w pomoc dzieciom w tej czesci Afryki. Nie spodziewalismy sie, ze w tak szybkim czasie uda Wam sie zebrac cala kwote na budowe tej szkoly. Prace przy budowie juz rozpoczelismy zakladajac pieniadze na ten etap budowy z innego projektu. Tak wiec na dzien dzisiejszy stoja juz mury szkoly . Trzeba ja przykryc i wykonczyc co pochlania najwiecej pieniedzy,ale ten problem dzieki Wam mamy juz poza soba.Oczywiscie dokumentuje fotografiami kazdy etap budowy. Czesc zdjec ma w posiadaniu o. Benedykt, ktorego prosilem o jak najszybsze ich przeslanie na wasz adres. Ja dalej nie mam dostepu do internetu, wiec nie moge tego zrobic osobiscie. W ostatnim czasie oprocz budowy szkoly naprawialem mosty. Wiadomo, ze to powinno robic przedsiebiorstwo drog publicznych, ale jakos im niespieszno, a my bez mostow bylibysmy odcieci od swiata. I tak w sumie nawet z nimi jestesmy odciecizwazajac na sytuacje polityczna. W naszym regionie zadomowili sie rebelianci i kontroluja sytuacje. Wojsko od kilku miesiecy sie nie pojawia wiec jest raczej spokojnie. Jednak ciezarowki transportujace towary z Kamerunu boja sie tutaj poruszac poniewaz sa przypadki napadow i rabunku pieniedzy, a nawet calego transportu, jak to sie dzialo w ubieglym tygodniu, gdzie postrzelono cztery osoby i zabrano doslownie wszystko. Drobny handel tez bardzo upadl. Ludzie nie maja gdzie kupic podstawowych artykulow takich jak sol, cukier, mydlo, itd. W ramach Caritas parafialnego otworzylismy w polowie czerwca sklepik przy parafii z najpotrzebniejszymi artykulami. Raz na dwa tygodnie jade do Kamerunu tuz za granice (60 km)na zakupy i przywoze ponad tone towaru. Ludzie sa nam bardzo wdzieczni za te pomoc. Wielu chrzescijan z sasiednich wiosek tez prosi nas o takie zakupy, ale nie jestesmy w stanie odpowiedziec na wszystkie potrzeby. Wracajac do mostow; finanse na zakup belek i srub otrzymalismy od Caritas diecezjalnego, ktory znalazl sponsorow na to dizlo. Ludzie w naszym regionie utrzymuja sie glownie z rolnictwa, upraw orzeszkow ziemnych, fasoli, sorga. Obecnie zaczal sie sezon na orzeszki ziemne, ktore w tym roku dosc dobrze obrodzily. niestety ceny na targu sa tragicznie niskie, mozna powiedziec, ze prawie za darmo oddaja produkty swojego podstawowego utrzymania. Tak jak wczesniej wspomnialem jest to zwiazane z niestabilna sytuacja w naszym regionie. Handlowcy z wiekszych miast boja sie do nas przyjechac i nie ma zbytu. Wlasnie trwa okres zapisywania dzieci do szkol. Szkoly tak panstwowe jak i prywatne (czyt. katolickie)wymagaja tzw. wpisowego. Np. w szkole katolickiej prowadzonej przez siostry wpisowe wynosi 6500 frankow srodkowoafrykanskich (10âŹ)przy czym na targu miska orzeszkow orzeszkow ziemnych (ok 15 kg)kosztuje tylko 2000 f., a powinna w tym czasie kosztowac ok. 3000 f. Wiadomo, ze do wpisowego dochodzi jeszcze zakup zeszytow i innych materialow. Z powodu braku pieniedzy wielu nie stac na zapisanie swoich dzieci do szkoly. Dla takich dzieci (ok. 70, dwie klasy) od dwoch lat organizowalismy szkole wieczorowa przez cztery popoludnia. W tym roku dla dzieci biednych, sierot otwieramy szkole dzienna w ktorej bedzie sie uczylo ponad 160 dzieci (4klasy cyklu podstawowego po ponad 40 dzieci w kazdej klasie. Nie mamy jeszcze wystarczajacych srodkow na otwarcie tej szkoly, ale wierzymy, ze dzieki pomocy Bozej i dobrodziejow uda nam sie zrealizowac te plany. Mamy budynek parafialny w ktorym kiedy bylo przedszkole i chcemy go zaadoptowac na szkole. Nie ma w nim ani lawek ani stolikow. Z tutejszymi stolarzami jestem w stanie je zrobic. Niestety zamowione przed miesiacem deski jeszcze nie dotarly i nie wiadomo kiedy je bedziemy mieli na miejscu. Trudnosc wynika z pracy w tartakach i transporcie, gdzie drogi sa beznadziejne, szczegolnie teraz w porze deszczowej. Jak tylko otrzymamy deski bierzemy sie do pracy.
Ale sie rozpisalem!? Przynajmniej bedziecie mieli malenki obraz naszej rzeczywistosci. Jeszcze raz serdecznie dziekuje Wam i wszystkim ofiarodawcom w imieniu wlasnym i tutejszych dzieci. Z naszej strony zapewniamy Wam wdziecznosc i nasza modlitwe.
Ndim, 29.08.07 br. Jerzy Steliga i br. Piotr Michalik
21. gru 2009 at
czego szukalem, dzieki